Top Module Empty
Pośmiertne odznaczenie dla Tadeusza Chciuka-Celta PDF Drukuj Email
20.09.2008.

Syn Jan odbiera z rąk Konsul Generalnej Elżbiety Sobótki order przyznany Tadeuszowi Chciukowi-Celtowi. Fot. Bogdan Żurek
„Biały Kurier Karpat”, z-ca dyrektora RWE Tadeusz Chciuk-Celt odznaczony został pośmiertnie przez Prezydenta RP Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Polonia Restituta za "wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej oraz działalność na rzecz przemian demokratycznych w Polsce". Uroczystość nadania orderu odbyła się 5 września 2008 r. w siedzibie Konsulatu RP w Monachium. Odznacznie w imieniu rodziny odebrał syn, Jan Chciuk-Celt, obecna była wdowa, Ewa Chciuk-Celt.

W ramach uroczystości wyświetlony został film-reportaż pt. „Biały Kurier Karpat” poświęcony Tadeuszowi Chciukowi-Celtowi, a zwłaszcza jego działalności kurierskiej podczas wojny. Laudatio wygłosił dr Wojciech Frazik, historyk z IPN w Krakowie, pracujący nad biografią „ostatniego emisariusza”. Przemawiali także: Jan Chciuk-Celt, Romuald Kołudzki-Stobbe, wnioskodawca odznaczenia ze Stowarzyszenia Przyjaciół  Ziemi Drohobyckiej skąd pochodził Tadeusz Chciuk-Celt, oraz Lechosław Gawlikowski, były zastępca dyrektora Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Ostatnie słowo miała, „jak zawsze”, co żartobliwie sama dodała, Ewa Chciuk-Celt. Uroczystość uświetnili: przybyła z USA córka Tadeusza Chciuka, która zagrała na gitarze kilka ulubionych utworów ojca, harcerze ze Szczecińskiej Jeździeckiej Drużyny "Celt" im. Białych Kurierów, którzy wystawili poczet sztandarowy, a także chór dziewczęcy "Ychtis" z Katowic, który wykonał lwowskie piosenki.

*

Biografia Tadeusza Chciuka-Celta jest tyleż heroiczna co fascynująca. Urodził się w 1916 r. w Drohobyczu. Od czasów szkolnych miał dwie pasje, którym pozostał wierny na zawsze i które Go zapewne ukształtowały: harcerstwo i muzykę. Wcześnie został harcmistrzem w Związku Harcerstwa Polskiego. Muzyki uczył się w Szkole Muzycznej w Drohobyczu, a później w Konserwatorium we Lwowie, studiując jednocześnie prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Studia prawnicze ukończył tuż przed wojną.

Po zakończeniu kampanii wrześniowej 1939 r. wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, późniejszej Armii Krajowej, i podjął się niezwykle trudnego i niebezpiecznego zadania. Był tzw. „białym kurierem” (od ochronnego ubrania zimowego) między okupowaną przez Sowietów Małopolską Wschodnią a Budapesztem, przeprowadzając m.in. przez Karpaty ochotników do służby w wojsku polskim na Zachodzie. Swoje przeżycia z tego okresu opisał w książce „Biali kurierzy”.

Po przedostaniu się samemu na Zachód, w maju 1940 r. wstąpił do Armii Polskiej we Francji. Po klęsce Francji dotarł do Wielkiej Brytanii. Tam ukończył szkołę podchorążych i ponownie zgłosił gotowość do pracy kurierskiej. Odbył kurs skoczków spadochronowych. W nocy z 27 na 28 grudnia 1941 wziął udział w operacji „Jacket”, jednej z akcji „cichociemnych”, zrzucania na spadochronach kurierów i żołnierzy w okupowanej Polsce. W misji tej był emisariuszem rządu gen. Władysława Sikorskiego a Jego zadaniem było sporządzenie raportu o stanie Państwa Podziemnego. Już na początku misji wykazał się niezwykłą odwagą, uwalniając siebie, kolegów i pocztę z rąk Niemców.

Oto wspomnienie Marka Chciuka-Celta o tym dramatycznym zdarzeniu nagrane dla RWE. 2'

Powrót do Londynu z tej misji trwał, na skutek szeregu przeszkód, ponad rok, nastąpił w czerwcu 1943 r. Chciuk-Celt nie zdążył już przekazać swojego raportu gen. Sikorskiemu, który 4 lipca tego roku zginął w Gibraltarze. Przebieg tej wyprawy do Kraju Chciuk opisał w książce „Koncert. Opowiadanie cichociemnego”, a przewidziany dla gen. Sikorskiego raport w książce „Raport z Podziemia – 1942”.

Tadeusz Chciuk-Celt jako jedyny kurier dwukrotnie wykonał skok do Kraju i powrócił po wykonaniu zadania do Londynu. Druga wyprawa zaczęła się od lotu-operacji pod kryptonimem „Salamander” w nocy z 3 na 4 kwietnia 1944 r. Tadeusz Chciuk-Celt był tym razem wysłannikiem premiera Mikołajczyka i rządu emigracyjnego do władz Polski Podziemnej, a jednocześnie oficjalnym przedstawicielem Naczelnego Komitetu Harcerskiego oraz opiekunem Józefa Retingera. Retinger, wcześniej współpracownik gen. Sikorskiego, mający wówczas 56 lat, prawdopodobnie „najstarszy bojowy cichociemny”, miał podobną misję jak Chciuk-Celt. (zob. tekst o Retingerze) Cele i przebieg tej misji "ostatni emisariusz" opisał w wydanej już po Jego śmierci książce „Z Retingerem do Warszawy i z powrotem. Raport z Podziemia 1944”.

W wyprawie tej, jak pisał Chciuk-Celt we wspomnianej książce, „chodziło o zrelacjonowanie Delegatowi Rządu w Polsce i Radzie Jedności Narodowej wszystkiego co wiadome było o konferencji w Teheranie, o stosunku Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych do naszych Ziem Wschodnich, na które właśnie wkroczyły sowieckie wojska i ... NKWD, głosząc, że zajmą Zachodnią Ukrainę, Zachodnią Białoruś i Litwę, i z miejsca zaczęły rządzić po swojemu: aresztowaniami, wywózkami, strałem w tył głowy... W tym właśnie czasie premier Churchill odsłonił po raz pierwszy wyraźnie i publicznie, w House of Commons, swój daleki od deklarowanej dotychczas przyjaźni stosunek do Polski. Zakwestionował nasze Ziemie Wschodnie, mówił bez ogródek o linii Curzona jako o naszej granicy na Wschodzie. (...) Słowem, w tych najbardziej niepokojących sprawach Kraj nie mógł być odpowiednio zorientowany, a powinien był wiedzieć możliwie wszystko i to szybko, aby uczestniczyć czynnie w polityce rządu w Londynie. (...) Mikołajczyk słusznie się obawiał, że jeśli nie zdołamy na czas przekonać aliantów zachodnich do naszego (a dla nich możliwego do przyjęcia) punktu widzenia, jeśli nie potrafimy przy ich pomocy, dojść do jakiegoś porozumienia z Sowietami, z którymi – jak wiadomo – od wyjścia na jaw mordu w Katyniu nie mieliśmy stosunków dyplomatycznych, decyzje o nas zapadną, może już wkrótce, całkowicie bez nas.” (s.21-22)

Ten dramatyczny pobyt w Kraju tuż przed wybuchem powstania warszawskiego i równie dramtyczny odlot opisane w książce, są niemal gotowym scenariuszem głębokiego filmu historycznego z sensacyjnymi wątkami. Powrót z tej misji nastąpił 26 lipca 44 r. „Mostem”, czyli samolotem brytyjskim, który lądował na terenie okupowanej Polski i którym przylecieli z Londynu inni kurierzy, w tym Jan Nowak-Jeziorański. Celt i Nowak minęli się wówczas w ciemnościach, „ledwie czołem czy cześć”, jeden wysiadając z samolotu, drugi czekając na wejście do niego. Spotkali się 8 lat później w Monachium, w Radiu Wolna Europa.

Wcześniej, w grudniu 1945 r. Tadeusz Chciuk-Celt ponownie przylatuje do Polski z Józefem Retingerem jako sekretarz alianckiej Misji do spraw Demobilu. Celem misji, której inicjatorem i kierownikiem był Retinger, było przekazanie Polsce materiałów i sprzętu pochodzącego z armii amerykańskiej i brytyjskiej. W kwietniu 1946 r. Chciuk-Celt zostaje aresztowany (razem z brzemienną żoną) przez UB pod zarzutem szpiegostwa. Po interwencji Stanisława Mikołajczyka zwolniony po kilku tygodniach, podejmuje współpracę z Polskim Stronnictwem Ludowym. Zagrożony powtórnym aresztowaniem uchodzi z rodziną we wrześniu 1948 r. z Polski znanymi sobie trasami „białego kuriera” i z pomocą dawnych towarzyszy z czasów okupacji, w tym bohaterskiego kuriera Wacława Felczaka.

Po ucieczce z kraju przebywał przez kilka lat we Francji, gdzie m.in. działał w PSL na Uchodźstwie (w 1988 r. został jego prezesem). Ponadto udzielał się w harcerstwie jako instruktor.

Tadeusz Chciuk-Celt ("Michał Lasota"). Fot. Archiwum RWE
W 1952 r. przyjmuje propozycję pracy w tworzonym przez Jana Nowaka- Jeziorańskiego w Monachium zespole Radia Wolna Europa. Należał do współtwórców polskiej rozgłośni. Opiekował się działem wiejskim, był redaktorem programów i autorem komentarzy poświęconych problemom wsi, w których występował pod pseudonimem „Michał Lasota” i wykazywał niezwykłą fachowość oraz zaangażowanie. Mottem jego audycji „Droga przez wieś” było: „tym, co żywią i bronią – chłopom polskim szczęść Boże”. Był nadto czołowym komentatorem politycznym rozgłośni, a także autorem słuchowisk historycznych i audycji harcerskich. Jego teksty odznaczały się pryncypialnością a zarazem wielką kulturą słowa i myśli. Dbał bardzo o poprawność i piękno języka polskiego. W latach 1976-1983, do czasu przejścia na emeryturę, pełnił funkcję zastępcy dyrektora Rozgłośni Polskiej RWE. Był szanowany przez zespół, nie tylko za swoją bohaterską przeszłość, ale i swe oddanie pracy w Radiu, prawość, życzliwość do ludzi, osobistą skromność.

Wojciech Frazik podczas uroczystości w Konsulacie przytoczył w laudatio to, co Tadeusz Chciuk-Celt zanotował na temat swojej pracy w RWE: „Kiedy mnie pytają, albo proszą o wypełnienie odpowiedniej rubryki w formularzu, jaki jest mój zawód – odpowiadam lub wpisuję: dziennikarz, ale zawsze mam ochotę powiedzieć: żołnierz albo sługa. Bo to, co ja tu przez 28 lat robiłem, to nie jest zawód, to jest służba albo walka. Byłem w służbie idei wolności, walczyłem o wolność. Patos? Bóg widzi, że nie. Prawda!”

Tadeusz Chciuk-Celt zmarł w 2001 roku. Za swoje zasługi wojenne został uhonorowany licznymi odznaczeniami, w tym Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Armii Krajowej, Harcerskim Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami oraz hiszpańskim Orderem św. Graala.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Komentarze

You must javascript enabled to use this form

Musisz się zalogować by móc dodać komentarz.
Komentarze wyrażają jedynie opinie ich autorów a nie redakcji.
© 2017 wolnaeuropa.org
Zawartość strony: Andrzej Borzym redakcja@wolnaeuropa.org
Administracja: Tomasz Komorek administracja@wolnaeuropa.org

Ta strona nie jest w żaden sposób związana z RFE/RL, Inc., które nie ponosi
odpowiedzialności za jej zawartość.