Migawki/zajawki

Archiwa
 

Spory polsko-amerykańskie w RWE

czytaj
 
Home arrow Teksty arrow O roli RWE i mediów krajowych po przełomie
O roli RWE i mediów krajowych po przełomie

Jan Nowak-Jeziorański

 
W sierpniu 1989 r. Jan Nowak-Jeziorański przyjeżdża na zaproszenie Lecha Wałęsy po raz pierwszy od 45 lat do Polski. Od tego czasu, krążąc między Waszyngtonem a Warszawą, Nowak-Jeziorański, uznawany za bohatera i autorytet, pisze i wypowiada się w polskich mediach, rozmawia z polskimi politykami, próbuje wpływać na polskie życie polityczne. W wywiadzie udzielonym Teresie Torańskiej na początku 1991 r. odpowiada m.in. na pytanie co chce przez swoje wpływy osiągnąć, jakie ma cele. Oto fragment wypowiedzi na temat mediów:

(...) W tej chwili mam na warsztacie problem telewizji i radia, bo uważam, że największym zaniedbaniem ze strony rządu Mazowieckiego był brak jakiegokolwiek wysiłku mającego na celu oddziaływanie na społeczeństwo, przekonywanie go i wyjaśnianie mu polityki rządowej. Była luka informacyjna i kompletne niezrozumienie, które wynikało moim zdaniem z obciążeń przeszłości. Uważano mianowicie, że każde oddziaływanie rządu jest niepopularne, budzi niewiarę, spotyka się z brakiem wiarygodności, będzie traktowane jako propaganda. Ale jest przecież zasadnicza różnica między sztuką oddziaływania rządu demokratycznego, między sztuką oddziaływania rządu w ustroju demokratycznym, a oddziaływaniem w ustroju, w którym monopol propagandy znajduje się w rękach rządu. Z drugiej strony dziennikarze polscy, ludzie ze środków masowego przekazu, uważali, że jakakolwiek pozytywna ocena rządu odbiera im wiarygodność. Staram się to zmienić. Uważam też, że telewizja i radio w żadnym wypadku nie mogą znajdować się pod kontrolą rządu, a jeszcze bardziej pod kontrolą parlamentu. Muszą mieć swoją niezależność. Ale co innego jest kontrola, a co innego dostęp. Rząd musi mieć dostęp do masowych środków przekazu, po to by móc wytłumaczyć swoją politykę. Ale i opozycja powinna mieć dostęp. Jest to sprawą równowagi. Moim zdaniem pomieszano w Polsce problem dostępu do mikrofonów i kamer telewizji z problemem kontroli. Jedynym człowiekiem, który usiłował wyjaśniać politykę rządu, i wyjaśniał dobrze, ale był człowiekiem zupełnie osamotnionym, był Jacek Kuroń. Ja próbowałem w swoich wystąpieniach telewizyjnych tłumaczyć, że Churchill – jak powiedział o nim przywódca opozycji Atlee – wygrał wojnę gadaniem, że domową wojnę secesyjną wygrał Lincoln swoją sztuką oratorską. Mówiłem to od samego początku i kiedy spotkałem pana Drawicza, powiedziałem mu: panie, pan może odegrać taką samą rolę jak Churchill. On jednak zrozumiał, że ja jego porównuję z Churchillem. Nic podobnego. Teraz będę w jednym z następnych moich wystąpień telewizyjnych próbować to wyjaśnić.

To Wolna Europa już niepotrzebna.

Przez cały czas byłem przekonany, że Radio Wolna Europa powinno się zamknąć dokładnie w dniu zniesienia cenzury. Tak myślałem. I że to zamknięcie powinno mieć jak gdyby dramatyczny, spektakularny charakter, jakiegoś powrotu do Polski, czegoś symbolicznego. Zupełnie zmieniłem zdanie w czasie moich kilkakrotnych pobytów w Polsce. Ze zdziwieniem  stwierdziłem, że Radio Wolna Europa jest powszechnie słuchane. Przeprowadzone sondaże wykazały, że ma dwa razy więcej słuchaczy niż BBC i co najmniej 3 albo 4 razy więcej niż Głos Ameryki. Według ocen konkurencji, czyli Ośrodka Badania Opinii Publicznej przy Polskim Radiu i Telewizji, blisko 3 mln ludzi słucha systematycznie Radia Wolna Europa. Sam zresztą siedząc w Nieborowie zorientowałem się, że jeżeli nie słucham Wolnej Europy, to właściwie nie wiem dokładnie, co dzieje się na świecie i co się dzieje w Polsce. Wolna Europa bowiem w przeciwieństwie do Polskiego Radia nie musi dostarczać rozrywki i edukować słuchaczy. Koncentruje się wyłącznie na serwisie informacyjnym ze świata i z Polski. Zaś serwis informacyjny z Polski – od chwili kiedy powstało Biuro Radia Wolna Europa w Warszawie – jest moim zdaniem lepszy niż serwis informacyjny Polskiego Radia.

Czyli tych kilku dziennikarzy Wolnej Europy, pracujących w Warszawie, obsługuje informacyjnie Polskę lepiej niż kilka setek ludzi zatrudnionych w Polskim Radiu?

Nie, ja nie mówię tego w tym sensie. Polska ma znakomitych dziennikarzy i nie chciałbym niczego ujmować Polskiemu Radiu. Ale po pierwsze: Wolna Europa ma najlepszą zbiornicę wiadomości z Polski i najlepsze biuro studiów materiałów o Polsce oraz rozporządza takimi ułatwieniami, jak linie telefoniczne, dzięki którym może w ciągu minuty porozumieć się ze świadkami i uczestnikami wydarzeń albo przez Warszawę albo wprost. Po drugie, po 35 latach działalności zdobyła sobie u słuchaczy wiarygodność, której Polskie Radio jeszcze nie ma, choćby dlatego, że za dużo występuje w nim ludzi, którzy występowali w okresach poprzednich. Sam się z tym zetknąlem. Człowiek, który mnie osobiście atakował poprzednio w sposób absolutnie ubliżający godności dziennikarskiej, dzisiaj przemawia w charakterze mojego entuzjasty, jest to rzecz, która powoduje mdłości. Przez to także istnieje zwyczaj sprawdzania w Wolnej Europie tego, co mówi Polskie Radio. Trzecim atutem Wolnej Europy jest podawanie wydarzeń w kontekście międzynarodowym, w kontekście ogólnoświatowym, a nie w kontekście parafialnym, prowincjonalnym. Wolna Europa jest więc dobrą i pożyteczną konkurencją dla Polskiego Radia, które moim zdaniem, podobnie jak polska telewizja, zatrudnia przede wszystkim zbyt wielką liczbę ludzi. Gdzie pracuje dwa tysiące ludzi, niczego przecież nie można zrobić, powinno być kilkuset rzeczywiście pracujących. Mając tak olbrzymie zaplecze talentów radio i telewizja powinny zastosować model, który Anglicy i Amerykanie określają jako skeleton staff, czyli posiadać szkieletowy personel, a wypełniać program wyłącznie przy pomocy ludzi z zewnątrz. Poza tym Wolna Europa może się jeszcze przydać z uwagi na niepewność sytuacji, bo w moim przekonaniu demokracja w Polsce jest wciąż zagrożona, więc gdyby nie daj Boże...

Wewnętrznie czy zewnętrznie?

Przede wszystkim wewnętrznie. W wypadku załamania się reformy powstaną w Polsce warunki zupełnie identyczne z tymi, jakie powstały w Republice Weimarskiej: powrót do galopującej inflacji, olbrzymie bezrobocie, nieprawdopodobna frustracja i beznadziejność, warunki, które doprowadziły do wyboru Hitlera. Trzeba stale pamiętać, że Hitler został wybrany w demokratycznych wyborach przez ogromną większość własnego społeczeństwa, które znajdując się w stanie skrajnej frustracji szukało cudotwórcy, który ich życie odmieni. Już w Polsce głosowano na cudotwórcę Tymińskiego, nieznanego człowieka, który się przedstawił jako magik sukcesu. Tymiński na razie przegrał, ale jestem przekonany, że znajdzie się spadkobierca Tymińskiego, który sięgnie po jego głosy i będzie demagogiem trzykrotnie większym, bezwględniej kłamliwym i wykorzysta np. slogany antysemickie, którymi Tymiński się jednak nie posługiwał. Widzę w tym ogromne niebezpieczeństwo już w następnych wyborach. Uważam, że demokracja w Polsce będzie zagrożona, jeżeli załamie się próba przekształceń gospodarczych i politycznych. Wówczas może nastąpić rozczarowanie do samego systemu demokratycznego, może zrodzić się tęsknota do rządów mocnej ręki i powrót autokratów. Albo ze skrajnej lewicy, nie lubię tego słowa, czyli ludzi ze starego establishmentu, który jak się okazało jest w dalszym ciągu silny i ma swoje podziemie, nie wątpię w to, albo ze skrajnej prawicy. W kontekście tych zagrożeń Wolna Europa powinna nadal nadawać i powinna zaostrzyć niejako swój program, swoją misję. Powinna toczyć walkę ze wszystkimi tendencjami antydemokratycznymi. Powinna być dzisiaj strażnikiem demokracji, obrońcą demokracji, co bynajmniej nie oznacza wdawania się w wewnętrzne rozgrywki czy opowiadania się po czyjejkolwiek stronie. Powinna pozostać. Czy jednak pozostanie, tego nie wiem. Zbliża się debata w Stanach Zjednoczonych na temat przyszłości całej struktury tzw. International Broadcasting, czyli radiostacji nadających na zagranicę, ujawniają się tendencje do jakiegoś scalenia Głosu Ameryki i Wolnej Europy. Moje stanowisko, które przedstawię jako doradca rządu amerykańskiego, jest takie, że o utrzymaniu lub likwidacji musi zadecydować audytorium w danych krajach, należy zbadać, który model z obecnie funkcjonujących rozgłośni jest najlepszy: Wolnej Europy, Głosu Ameryki czy BBC. Może należy właśnie zostawić model Wolnej Europy, który zdał także swój egzamin w Radiu Marty nadającym do Kuby, a zlikwidować Głos Ameryki. Albo – powiem – jeżeli nie chcecie likwidować Głosu Ameryki, żeby nie utracić pewnej marki i dostępu rządu amerykańskiego do słuchaczy w Polsce, to zróbcie tak, żeby to była godzina Głosu Ameryki na falach Wolnej Europy, raz czy dwa razy w ciągu dnia. Taki system zastosowało teraz w Polsce BBC i nadaje przez godzinę na falach Polskiego Radia. Dlaczego więc Głos Ameryki nie miałby nadawać na falach Wolnej Europy? W tym kierunku będą szły moje postulaty, bo niestety bardzo wątpię, by na dłuższą metę, mam na myśli trzy albo cztery lata, obecny podział i pewna duplikacja programowa między Głosem Ameryki a Wolną Europą dała się utrzymać. (...)

Waszyngton, 26.1.1991

Źródło: Wywiad dla Teresy Torańskiej, w: Jan Nowak-Jeziorański w poszukiwaniu nadziei, Czytelnik, Warszawa 1993, fragment, s.304-306.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Komentarze

You must javascript enabled to use this form

Musisz się zalogować by móc dodać komentarz.
Komentarze wyrażają jedynie opinie ich autorów a nie redakcji.
© 2018 wolnaeuropa.org
Zawartość strony: Andrzej Borzym redakcja@wolnaeuropa.org
Administracja: Tomasz Komorek administracja@wolnaeuropa.org

Ta strona nie jest w żaden sposób związana z RFE/RL, Inc., które nie ponosi
odpowiedzialności za jej zawartość.