Top Module Empty
Home
Radio Wolna Europa i walka o demokrację

George R. Urban

 

George R. Urban (1921-1997), urodzony na Węgrzech, po studiach na Uniwersytecie Budapeszteńskim w 1947 r. emigruje do W. Brytanii gdzie kontynuuje studia na London University; w latach 1947-60 pracuje w serwisie europejskim BBC, a od 1960 do 1965 r. w Radiu Wolna Europa jako komentator i szef tzw. programu trzeciego, edukacyjnego, w którym dużo miejsca poświęcano tematowi integracji europejskiej; w 1983 r. wraca do RWE i obejmuje funkcję dyrektora stacji, którą pełni do 1986 r. G. Urban pisał komentarze dla czasopisma „Encounter”, jest autorem licznych książek m.in. o detente, eurokomunizmie, konflikcie rosyjsko-chińskim, wywiadu-rzeki ze znanym historykiem A.J. Toynbeem. Cytowana książka to wspomnienia z pracy w RWE.

(fragmenty)

s.14
Zimna wojna miała nie jeden, lecz dwa cele: przyśpieszyć samozniszczenie systemu radzieckiego bez uciekania się do konfliktu zbrojnego oraz zapobiec odrodzeniu się nietolerancyjnych nacjonalizmów, a co za tym idzie powrotowi do destabilizacji w Europie. Patrząc na ową próbę sił z postkomunistycznego punktu widzenia, możemy, jak sądzę, bez obawy stwierdzić, że pierwszy z tych celów został w pełni i miejmy nadzieję na trwałe osiągnięty. Drugi jednak tylko częściowo. Czytelnicy tej książki przekonają się z jaką determinacją ludzie odpowiedzialni za programy radiowe w okresie zimnej wojny starali się osiągąć również ów drugi cel – jedni dlatego, że byli gorącymi zwolennikami idei unifikacji europejskiej, tak jak ja, inni zaś w przekonaniu, że po spustoszeniach, jakie spowodowały rządy komunistyczne, domagał się tego duch rekonstrukcji.

s.18
Miałem szęście w tym uczestniczyć [w zwycięstwie nad Marksem i Leninem], na ograniczonym wprawdzie, lecz bardzo dynamicznym froncie. Żałuję tylko, że ja i moi koledzy musieliśmy tracić tyle czasu i energii, zwalczając opór tych, którzy przynajmniej formalnie powinni być po naszej stronie, dali się jednak zwieść systemowi radzieckiemu i stali się jego apologetami. Moralna obojętność, a często jawna wrogość opiniotwórczego odłamu amerykańskiej inteligencji była dla nas większym utrudnieniem niż wszystko, co mogła przciwstawić nam strona radziecka. W efekcie musieliśmy stoczyć walkę na dwa fronty i wygraliśmy dwie różne wojny – czas pokaże czy będzie to zwycięstwo trwałe.

s.33
... kiedy nadeszło wreszcie samowyzwolenie, Zachód dla mieszkańców Europy Wschodniej oznaczał niewiele więcej niż prywatyzację, dobrze zaopatrzony rynek i swobodę obyczajową na dodatek. Przekazując nasze priorytety, „sprzedawaliśmy” Wschodowi silne poczucie praw i wymagań, z wyłączeniem obowiązków i powinności. Idea Zachodu, która dotarła do Europy Wschodniej i Środkowej w decydującym okresie 1989-1994, została pozbawiona wielu istotnych cech wolnego i odpowiedzialnego społeczeństwa.

s.47
Jako przekonany europejski federalista uważam, że Związek Radziecki wyzionął ducha trochę zbyt szybko, a dopóki istniał, nie był wystarczająco groźny by połączyć Europę w nierozerwalną całość. Kolejne 10 lub 20 lat pobrzękiwania przez Moskwę szabelką mogłoby sprawić, że niepoprawne europejskie plemiona wyzbyłyby się raz na zawsze swych bratobójczych instynktów.

s.103
Zjednoczenie Europy zajmowało poczesne miejsce wśród naszych celów, ale zależność rozgłośni od amerykańskiego patronatu czyniła nasze europejskie listy uwierzytelniające niezbyt wiarygodnymi w oczach niektórych słuchaczy. Działo się tak zwłaszcza na skutek stopniowego zmniejszenia silnego niegdyś wsparcia dla idei zjednoczenia ze strony kolejnych administracji amerykańskich. Dni kiedy George Ball umacniał zaangażowanie Jeana Moneta, od dawna już należały do przeszłości.
W tej kwestii również mogłem utorować drogę polityce, która wykraczała poza naszą programową działalność, ponieważ w wytycznych dla obu radiostacji nie powiedziano ani słowa na temat miejsca Europy Wschodniej w zjednoczonej Europie.

s.215 ... wąska interpretacja wytycznych dla radia z 1976 r. uniemożliwiałaby mu jakiekolwiek działania zmierzające do dezintegracji radzieckiego systemu i imperium.


s.219
Wraz u upadkiem komunizmu rzeczywiście nastał kres władzy radzieckiej – ale nie „kultury” sowietyzmu. Zmieniły się szyldy, lecz duch pozostał ten sam. W krajach, gdzie tylu ludzi z przymusu lub z wyboru kolaborowało z systemem, droga do odrodzenia musiała być długa i bolesna. Tak wiele przetrwało z mrocznego świata totalitaryzmu, że rozwój wolności opóźniły niezliczone hamulce. Obie radiostacje nadal mogłyby odgrywać istotną rolę, wspierając demokratyczne sposoby działania i myślenia, pomagając społeczeństwom ukształtować się lub przekształcić zgodnie z zasadą wspólnego dobra w najlepszym sensie tego słowa. Gdyby nadal finansowano rozgłośnie, upoważniając je do takiej działalności i zachowując ich niezależny status, byłyby to dobrze zainwestowane pieniądze. Ale niecierpliwość Ameryki i jej poczucie własnej wyjątkowości sprawiły, że stało się inaczej.

Źródło: George R. Urban, Radio Wolna Europa i walka o demokrację, Prószyński i S-ka, Warszawa 2000.
 
« poprzedni artykuł
Komentarze

You must javascript enabled to use this form

Musisz się zalogować by móc dodać komentarz.
Komentarze wyrażają jedynie opinie ich autorów a nie redakcji.
© 2019 wolnaeuropa.org
Zawartość strony: Andrzej Borzym redakcja@wolnaeuropa.org
Administracja: Tomasz Komorek administracja@wolnaeuropa.org

Ta strona nie jest w żaden sposób związana z RFE/RL, Inc., które nie ponosi
odpowiedzialności za jej zawartość.