Logowanie






Nie pamiętam hasła!
Home arrow Z prasy arrow Eseje Kołakowskiego dla RWE
Eseje Kołakowskiego dla RWE
23.10.2010.

 

Od końca XVII wieku Kościół rzymski był coraz mniej zaprzątnięty herezjami w sensie właściwym. W wyniku rosnącej sekularyzacji wielu dziedzin życia społecznego i kulturalnego, chrześcijaństwo musiało stawiać czoła przeciwnikom, których już nie można było określić jako heretyków. Sławny "Syllabus" Piusa IX z 1864 r. potępiał 80 błędnych twierdzeń, głoszonych przez racjonalistów, panteistów, liberałów, socjalistów, agnostyków itd. - twierdzeń, z których żadne bodaj nie zasługuje na miano herezji. Były to doktryny ludzi, którzy nie pretendowali do tego, że są katolikami, a w wielu wypadkach nawet że są chrześcijanami. Ostatnie z potępionych twierdzeń powiada, że papież powinien pogodzić się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją.



Ostatnio ważną batalię ze zjawiskiem, które można nazwać herezją, była kampania antymodernistyczna. Moderniści całkowicie niemal odzierali Kościół i jego dogmaty z wartości nadprzyrodzonych i sprowadzali je do wymiarów czysto historycznych, redukując Kościół do jego historii. Redukowali, z drugiej strony, życie religijne do komunii jednostkowej duszy ludzkiej z Bogiem. Podejście takie było najoczywiściej nie do pogodzenia z jakimikolwiek roszczeniami do ortodoksji chrześcijańskiej, nawet bardzo luźno interpretowanej.

Możliwe jest jednak, że niechęć dzisiejszego Kościoła do potępiania herezji ma inne przyczyny, niż tylko fakt, że duch świecki jest największym dla chrześcijaństwa zagrożeniem. Przez pierwsze dziesięciolecia XX wieku Kościół nadal był zaprzątnięty dokładniejszym, bardziej rygorystycznym określaniem swojego credo i w tym celu potępiał rozmaite ruchy, doktryny czy ludzi - nie heretyckie już, ale wrogie lub obce: komunistów, nazistów, ateistów, wolnomularzy, spirytystów.



Od początku krótkiego pontyfikatu Jana XXIII Kościół faktycznie nikogo już nie potępia. W tym właśnie okresie - oraz w wyniku II Soboru Watykańskiego - wyłoniły się wśród chrześcijan rozmaite ruchy i doktryny, które, jak się wydaje, w kategoriach tradycji kościelnej zasługują na miano herezji. Wielu ludzi, wśród nich księża, którzy nazywają się chrześcijanami i pozostają wewnątrz społeczności kościelnej, albo sprowadza cały sens chrześcijaństwa do działania politycznego, albo wyraźnie daje do zrozumienia, że przyjmuje tradycyjne dogmaty tylko w mgliście symbolicznym sensie i w żadnym rozpoznawalnym znaczeniu nie przypisuje im prawdziwości. Mimo to nie są oni potępiani. Dzieje się to prawdopodobnie nie po prostu z powodu ogólnego ducha ekumenicznego, który w Kościele rzymskim dominuje, ale z racji niejako poczucia niepewności, a także niezdolności Kościoła do dokładnego określenia własnego miejsca w świecie współczesnym.
 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Komentarze

You must javascript enabled to use this form

Musisz się zalogować by móc dodać komentarz.
Komentarze wyrażają jedynie opinie ich autorów a nie redakcji.
© 2018 wolnaeuropa.org
Zawartość strony: Andrzej Borzym redakcja@wolnaeuropa.org
Administracja: Tomasz Komorek administracja@wolnaeuropa.org

Ta strona nie jest w żaden sposób związana z RFE/RL, Inc., które nie ponosi
odpowiedzialności za jej zawartość.