|
Spotkanie odbyło się 10.7.2010 w jednej z księgarni w Pekinie na zaproszenie pani Cui Weiping, profesor Pekińskiej Szkoły Filmowej i znanej dysydentki. W spotkaniu trwającym około dwóch godzin uczestniczyli intelektualiści, w tym kilku znanych dysydentów, studenci. Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” odpowiadał na pytania z sali i przesyłane przez Twitter. Jego odpowiedzi ukazywały się natychmiast na Twitterze. Wiele pytań odnosiło się do doświadczeń polskiej opozycji demokratycznej. Nieraz pytania miały wręcz niemal formę prośby o radę, jak postępować ma opozycja chińska.
W jednej z wypowiedzi Michnik wspomniał o Radiu Wolna Europa wspierającym polską opozycję. Pytanie z sali: W Chinach nie ma partii opozycyjnej, ale niektórzy żartują, że tę rolę spełnia Internet. Jaką rolę sieć powinna odgrywać w społeczeństwie autorytarnym? Internet to tylko metoda komunikacji, czy też narzędzie jednoczące społeczeństwo?
Adam Michnik: Uważam, że Internet to podarunek od technologii dla sił demokratycznych. Jego rola jest taka, jak kiedyś w Polsce rola ulotek. W czasach walki opozycyjnej drukowaliśmy podziemne odezwy, które były potężną bronią. Mieliśmy też po naszej stronie Radio Wolna Europa. Dziś Internet pełni podobną rolę. Jak powiedział kiedyś Lech Wałęsa, w epoce Internetu dyktatury stają się przestarzałe.
I jeszcze jedno z pytań i odpowiedzi.
Pytanie z sali: Jaki miał Pan rodzaj wiary, że pomimo represji wierzył Pan w rozwiązanie bez przemocy? Jak przekonać przyjaciół, że to najlepsze rozwiązanie?
Adam Michnik: To sposób na życie, wybór stylu życia. Mówiłem o odpowiedzialności inteligencji, która nie jest oparta na impulsie moralnym, lecz na przeciwstawieniu się kłamstwu. Ważna jest też analiza wszystkich sytuacji kryzysowych w totalitaryzmie. W Polsce przetrwaliśmy przemoc nazistowską, której nie można było pokonać poprzez ulotki i inne materiały. Ważnym doświadczeniem była krwawa interwencja sowiecka w Budapeszcie w 1956 roku i w Pradze w 1968 roku. Głęboko przestudiowaliśmy przypadek Hiszpanii, gdzie po zakończeniu krwawej wojny domowej transformacja nie nastąpiła.
Dyktatura w dzisiejszym społeczeństwie jest anachroniczna. Skoro demokracja pojawiła się w Hiszpanii, Grecji, na Tajwanie, to czemu nie może się pojawić i u nas? Dostrzegliśmy, że w czasach kryzysu można poszukać partnerów w obozie rządzącym, i była to trafna analiza. Po wprowadzeniu demokracji w Polsce, wybory wygrywaliśmy raz my, raz komuniści. Były członek PZPR, który został prezydentem, powiedział, że został wybrany z woli narodu, a to znacznie więcej, niż nominacja Biura Politycznego.
Byliśmy przeciwnikami partii komunistycznej, chcieliśmy by Polska była własnością Polaków, a nie partii komunistycznej. My byliśmy więźniami, oni strażnikami, ale jednak razem stanowiliśmy jeden naród. Realistycznie rzecz biorąc, stojąc przed historycznym wyborem, wybralibyście negocjacje czy gilotynę?
Cała relacja w Gazecie Wyborczej |