Migawki/zajawki

Archiwa
 

Spory polsko-amerykańskie w RWE

czytaj
 
Home arrow Teksty arrow Walka z Radiem Wolna Europa

Paweł Machcewicz

Walka z Radiem Wolna Europa 1950-1989

(fragment)

Naturalnie rodzi się pytanie, w jakim stopniu uporczywe wysiłki władz PRL przynosiły zamierzony rezultat w postaci osłabienia RWE i jego wpływu na kraj. Zagłuszanie oczywiście ograniczało i utrudniało słuchanie zagranicznego radia, podobnie jak represje stosowane w okresie stalinowskim za tzw. zbiorowe słuchanie i rozpowszechnianie zasłyszanych wiadomości. Nigdy nie był to jednak system w pełni skuteczny. Nawet w szczytowym okresie stalinizmu ludzie masowo słuchali zagranicznych rozgłośni. W połowie lat pięćdziesiątych Radio Wolna Europa być może osiągnęło największy sukces w swej historii, dzięki wpływowi, jaki na sytuację w Polsce wywarły audycje Józefa Światły. Miarą znaczenia, jakie miały wówczas dla Polaków zagraniczne rozgłośnie, były powszechnie formułowane w 1956 r. żądania zaprzestania zagłuszania, a także niszczenie zagłuszarek w Poznaniu w czerwcu i Bydgoszczy w listopadzie tego roku. Takie same żądania były zresztą wysuwane w trakcie wieców studenckich w Czechosłowacji wiosną 1956 r.

Wpływu rozgłośni nie wyeliminowały także działania władz podejmowane w późniejszym okresie. Po wielkim uderzeniu z początku lat siedemdziesiątych rządzący uważali, że odnieśli sukces. Po sprawie Czechowicza minister spraw wewnętrznych Franciszek Szlachcic stwierdził, iż „dzięki polityce naszej partii, lepszym systemom informacji, lepszym wynikom pracy MSW, a przede wszystkim naszego wywiadu [...] przyczyniliśmy się do tego, że po raz pierwszy od wielu lat ośrodki dywersji są w defensywie”. Podkreślano gwałtowny spadek liczby listów kierowanych z kraju do RWE: z 1986 w pierwszym kwartale 1971 r. do 279 w drugim kwartale i 140 w czwartym. „Spadek ten należy przypisać w dużym stopniu akcji propagandowej, jaką rozwinęły w 1971 r. środki masowego przekazu w związku z powrotem do kraju kpt. A.Czechowicza i dokumentalnym ujawnieniem form i metod dywersyjnej działalności RWE. W rezultacie działań polityczno-operacyjnych osłabła skuteczność oddziaływania RWE, zawężone zostały środowiska, z których płynęly informacje do tego ośrodka” – oceniano w opracowaniu MSW z lutego 1972 r.

Nawet jeżeli ta ostatnia opinia była prawdziwa, na dłuższą metę nie zmniejszyło to wpływu rozgłośni na sytuację w kraju ani kręgu jej współpracowników. Włodzimierzowi Odojewskiemu, który w latach 1972-1989 kierował działem literackim RWE, udało się stworzyć sieć wspólpracujących z rozgłośnią ponad 160 autorów, nadsyłających informacje, komentarze, własne utwory. Działo się to już po największej kampanii propagandowej, która miała zastraszyć ludzi skłonnych do nawiązywania kontaktów z zagranicznymi ośrodkami.

Przytaczane wcześniej dane OBOP na temat słuchalności RWE wskazują jednoznacznie, że rosła ona wraz z poglębianiem się kryzysu gospodarczego, pogarszaniem nastrojów i narastaniem napięć. I nic tu nie mogły poradzić najbardziej przemyślne starania bezpieki. Nie udało się też zwerbować – przynajmniej według obecnego stanu wiedzy i kwerendy archiwalnej – żadnej znaczącej postaci w polskiej sekcji RWE. Wszyscy wymienieni agenci byli w monachijskim zespole postaciami drugo- i lub nawet trzeciorzędnymi. Oznaczało to, że peerelowski aparat bezpieczeństwa nigdy nie zyskał rzeczywistego wpływu na linię programową rozgłośni ani na jakiekolwiek kluczowe decyzje. Funkcjonariusze Departamentu I utrzymywali, że ich działania operacyjne podsycały wewnętrzne antagonizmy w zespole Radia, ale brak dowodów, iż rzeczywiście ich zabiegi odegrały w tym względzie decydująca rolę. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przyczyniło się do zaostrzania konfliktów w polskiej sekcji pod koniec rządów Jana Nowaka-Jeziorańskiego czy za czasów Zdzisława Najdera, ale trudno przyjąć, że tych sporów nie byłoby bez manipulacji i gier operacyjnych ze strony Rakowieckiej.

Można uznać, że na początku lat siedemdziesiątych pewne wymierne rezultaty przyniosły działania operacyjne sprzężone z atakami propagandowymi i interwencjami dyplomatycznymi. Z jednej strony pogłębiały one w monachijskim zespole nastroje niepewności co do przyszłości Radia, z drugiej dostarczały „amunicji” przeciwnikom Wolnej Europy (jak senator Fulbright, który korzystał z „rewelacji” Czechowicza i fałszywek spreparowanych przez SB) i zwolennikom détente niechętnie patrzącym na Radio. Ci ostatni, co prawda, doprowadzili do istotnych redukcji budżetowych, zwolnień znaczącej części personelu, zamknięcia niektórych biur terenowych, tak zaciekle atakowanych przez Czechowicza jako „placówki szpiegowskie”, ale nie doszło do likwidacji RWE, co było głównym celem władz PRL. Niewątpliwie też działania „dezintegracyjne” i „dezinformacyjne” podejmowane w ogromnej skali w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych przeciwko Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu utrudniły mu zarówno osobiste życie, jak i możliwości skutecznego sprawowania funkcji dyrektora, dawały do ręki oręż jego przeciwnikom w sekcji polskiej i w sumie były jedną z przyczyn jego odejścia. Jeżeli nawet uznać to za sukces bezpieki, to w dłuższej perspektywie nie miał on większego znaczenia w walce z rozgłośnią. Wolna Europa pod rządami Zygmunta Michałowskiego i jego następców nie była wcale mniejszym problemem dla władz PRL.

Do najważniejszych celów w walce z RWE niezmiennie należało ograniczenie możliwości jego docierania do Polski i kontaktów w kraju. Służyły temu: zagłuszanie, represje wobec ludzi słuchających Radia (w latach pięćdziesiątych), a przede wszystkim przekazujących informacje z kraju, przechwytywanie korespondencji itd. Ta sfera znajdowała się w bezpośrednim zasięgu aparatu bezpieczeństwa, nie wymagała prowadzenia trudnych operacji za granicą. Rezultaty też były jednak połowiczne i trudne do zmierzenia, niezależnie od wszelkich danych liczbowych przedstawianych przez MBP czy MSW. Zagłuszanie utrudniało odbiór, represje i ataki propagandowe odstraszały część potencjalnych słuchaczy (stałe rozbudowywanie systemu zagłuszającego do 1956 r. dowodzi, że cały czas był on „dziurawy”), ani pozbawienia Wolnej Europy napływu informacji z kraju. Do końca istnienia PRL Radio Wolna Europa realizowało zadanie, do którego zostało powołane: skutecznie przełamywało monopol informacyjny władz komunistycznych.

Źródło: Paweł Machcewicz, „Monachijska menażeria”. Walka z Radiem Wolna Europa 1950-1989, Instytut Pamięci Narodowej, Instytut Studiów Politycznych PAN, Warszawa 2007, s. 406-409.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Komentarze

You must javascript enabled to use this form

Musisz się zalogować by móc dodać komentarz.
Komentarze wyrażają jedynie opinie ich autorów a nie redakcji.
© 2018 wolnaeuropa.org
Zawartość strony: Andrzej Borzym redakcja@wolnaeuropa.org
Administracja: Tomasz Komorek administracja@wolnaeuropa.org

Ta strona nie jest w żaden sposób związana z RFE/RL, Inc., które nie ponosi
odpowiedzialności za jej zawartość.