Top Module Empty
Józef Hieronim Retinger. Wielki nieobecny - legenda a rzeczywistość
20.05.2010.

Jacek Dobrowolski

W siedzibie Polskiego PEN Clubu w Warszawie odbyło się 17.5.2010 r. spotkanie literackie zatytułowane "Szara eminencja Europy: Józef Hieronim Retinger (1888-1960)". Okazją była sześćdziesiąta rocznica śmierci tej niezwykłej, tajemniczej i zapoznanej postaci, prekursora jedności europejskiej.

Spotkanie prowadził prezes PEN Clubu Adam Pomorski a referaty wygłosili: Jacek Dobrowolski - dziennikarz, poeta i krytyk, krewny J. H. Retingera; Jeremi Sadowski - dziennikarz, badacz myśli i działalności politycznej Retingera; Jan Zieliński - historyk literatury, wykładowca uniwerstetów we Fribourgu i Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Poniżej fragmenty wystąpienia Jacka Dobrowolskiego. (Fot. J.H.Retinger, Bruksela, 1949)

 

Józef Hieronim Retinger zmarł 12 czerwca 1960 r. w Londynie, tak więc wkrótce będziemy obchodzić 50-tą rocznicę Jego śmierci. Pochowano go na cmentarzu w North Sheen na koszt przyjaciół, zostawił bowiem po sobie zaledwie 600 funtów - stosowny finansowy wymiar życia politycznego ideowca, tego “anachronicznego prekursora“ idei zjednoczonej Europy, jak go nazwał Konstanty Aleksander Jeleński.

Powiem pro domo sua - niezmiernie się cieszę, iż memu wujecznemu Dziadkowi J. H. Retingerowi zaczyna się w wolnej Polsce oddawać sprawiedliwość. W 2003 r. College of Europe nadało Jego imię  nowemu budynkowi w campusie w Natolinie, ponieważ to On był założycielem tego Kolegium w Brugii po wojnie. Przypadł mi wówczas zaszczyt powiedzenia kilku słów o Dziadku i ofiarowania uczelni Jego maszyny do pisania, staroświeckiej Underwood Baby Delux, którą mój Ojciec dostał był od swego Wuja, a na której ja napisałem pracę magisterską.

Kilka słów o legendzie rodzinnej. Mój Ojciec uwielbiał Wuja. Sam stracił swego Ojca, profesora medycyny U.J. gdy miał półtora roku i Wuj był dla niego postacią ojcowską. Ponieważ pojawiał się w Krakowie jako gość z wielkiego świata, był dla mego Ojca wpierw kimś w rodzaju Sindbada Żeglarza, a potem politycznym mentorem i wzorem. Ojciec opisał Go w swych wspomnieniach Memuary pacyfisty wydanych przez Wydawnictwo Literackie w 1988 r., pisząc m. in. o tym jak go ukrywał podczas jego tajnej misji do Kraju w 1944 r. Dziadka spotkałem raz w życiu w 1958 r. w Kopenhadze. Pamiętam Go przez mgłę, samą sylwetkę. Wypełniły ją później anegdoty.

Jakie jest źródło czarnej legendy Retingera? Przede wszystkim fakt, że działał w cieniu, nie był ani partyjniakiem, ani medialnym aktorem-narcyzem, ponieważ nie interesowały go zewnętrzne atrybuty władzy. Był politykiem kuluarowym, wizjonerem-dyplomatą, który podrzucał swoje idee tym politykom, których uważał za najsensowniejszych. Chroniąc się za etykietką doradcy był jednak współreżyserem, nie tracącym czasu na aktorstwo polityczne. Rzadko wygłaszał przemówienia, był natomiast mistrzem rozmowy towarzyskiej i negocjacji dyplomatycznych. Uważał, że najważniejszy jest bezpośredni kontakt z możnymi tego świata. Podobnie działał np. dr Henry Kissinger przed i po piastowaniu urzędu sekretarza stanu. Obaj znani są jednak przede wszystkim jako doradcy i emisariusze. Na takiego kuluarowego dyplomatę, który w dodatku miał niezwykle barwne życie najłatwiej jest rzutować podejrzenia o najciemniejsze manipulacje, tym bardziej, że gen. Sikorski utrzymywał przez Józefa Retingera kontakty z brytyjskim wywiadem, koordynującym pomoc dla walczącej Polski. W dodatku był to człowiek nieprzeciętnej inteligencji i dużej odwagi, nieulegający jakiejkolwiek mentalności grupowej, plemiennej czy korporacyjnej, ani stereotypom narodowym, religijnym czy politycznym, mimo że zawsze uważał się za Polaka i nigdy nie przyjął obcego obywatelstwa. Był to patriota i obywatel świata, a nie zaściankowy matriota. Mało kto wie, że był praktykującym katolikiem, bowiem nie obnosił się ze swoją wiarą. Najważniejsza w jego pracy była przyjaźń między ludźmi działającymi dla wspólnej sprawy.

Retinger był znakomicie wykształcony (najmłodszy doktor literatury na Sorbonie,  studia w Ecole des Sciences Politiques oraz London School of Economics) znał bardzo dobrze kilka języków, był też uroczym i dowcipnym człowiekiem. Wysłany przez swego opiekuna Władysława hr. Zamoyskiego wpierw do watykańskiej szkoły dyplomatycznej Academia Nobili Ecclesiastici, gdzie mu się nie spodobało, a później na studia do Francji, debiutował towarzysko w jednym z najlepszych salonów Paryża u swej dalekiej krewnej Misi Godebskiej Sert (córki rzeźbiarza Cypriana Godebskiego), gdzie bywali: Renoir, Toulouse Lautrec, Picasso, Debussy, Ravel, Strawiński, Diagilew, Proust, St. John Perse, Malarme, Valery, Gide, Mauriac i Cocteau. Był więc Retinger za młodu człowiekiem elity Paryża, początkującym literatem, ale nie został snobem, co świadczy o jego silnym charakterze. Gdy z ramienia działającej w Galicji Polskiej Rady Narodowej założył w Londynie w 1912 r. Polskie Biuro Informacyjne, prowadząc antypruską propagandę, umiał dotrzeć do brytyjskiej elity oraz do Ignacego Paderewskiego. Wiemy o Jego przyjaźni z Józefem Conradem, któremu poświęcił jedną ze swych książek, a który nazywał go „geniuszem dyplomacji“.

Politycznie był najbliżej PPSu, choć członkiem partii nie został. Zwolennikiem Piłsudskiego był do zamachu majowego, później zbliżył się do gen. Władysława Sikorskiego i miał tych samych wrogów co on, a więc komunistów, piłsudczyków i endecję. To te siły robiły z Niego jakiegoś agenta kondotiera. Czytam na stronie internetowej Romana Giertycha o Retingerze: “Agent wszystkich wywiadów“. I to pisze poseł na Sejm, człowiek dorosły! Ś. p. prezydent Ryszard Kaczorowski, który jako młody człowiek podziwiał Retingera, opowiedział mi anegdotkę, że gdy Retingerowi zarzucano współpracę z wywiadami: brytyjskim, amerykańskim, francuskim, watykańskim i radzieckim, ów odparł: “Za dużo jak na jednego człowieka.“

Retinger nie był politykiem żądnym uznania, nie interesowały Go stanowiska, ani tytuły. Odmawiał przyjmowania orderów. Gdy gen. Sikorski zdradził mu, że jadą samochodem, by go dekorować Virtuti Militari Dziadek wysiadł z samochodu. Dzięki swoim wybitnym talentom dyplomatycznym miał na Zachodzie duże wpływy – nawet bezpośrednie kontakty z prezydentami Stanów Zjednoczonych i premierami Wielkiej Brytanii. To budziło zawiść i podejrzenia w polskim emigracyjnym piekle, ale on na to nie reagował. Jego oponenci nie rozumieli, że żył tylko wcielaniem swych politycznych wizji. To była Jego pasja nadająca sens całemu Jego życiu. Nie był jednak podporządkowanym komukolwiek agentem, a jeżeli, to jak sam mawiał, agentem Rzeczypospolitej i jednoczącej się Europy. 

Z gen. Sikorskim już w latach 20. minionego wieku dzielił wizję antyniemieckiej federacji środkowo-europejskiej. Gdy Francja padała pod ciosami wojsk Hitlera, Retinger namówił Churchilla, by go wysłał samolotem po Sikorskiego. W rezultacie rozmów Sikorski-Churchill w Londynie udało się ewakuować polskie wojsko spod Dunkierki do Anglii. Retinger był też jednym z inicjatorów porozumienia Sikorski-Majski, dzięki czemu Stalin wypuścił Polaków z łagrów i gen. Anders mógł wyprowadzić polskie wojsko do Iranu. Wiosną 1944 r. skakał do okupowanej Polski jako najstarszy cichociemny w wieku 56 lat, by zorientować się jakie są możliwości stworzenia rządu razem z lewicą, tak by uniemożliwić Stalinowi stworzenie rządu marionetek.

Retinger był jeszcze trzykrotnie w Polsce, tuż po wojnie, przywożąc brytyjski sprzęt z demobilu wart kilka milionów funtów, w tym dwa składane mosty. Później już nie mógł przyjeżdżać będąc persona non grata.

Jak wiadomo był jednym z Ojców Zjednoczonej Europy, niestrudzenie działając na jej rzecz w wielu organizacjach. Maurice Schumann zaproponował Europejską Wspólnotę Węgla i Stali właśnie 9 maja 1950 r., dlatego, że dokładnie 2 lata wcześniej, 9 maja 1948 r. na zorganizowanym przez Józefa Retingera i Duncana Sandysa (zięcia Churchilla) Kongresie Haskim, największym zgromadzeniu polityków w historii  (ok. 800), przyjęto 3 deklaracje Zjednoczonej Europy - polityczną, ekonomiczną i kulturalną (nawiasem mówiąc, nie przetłumaczone do dziś na język polski!).

Retinger udowodnił, że twórcza jednostka mająca dostęp do wielkich tego świata może wpływać na bieg historii. Tym, którzy mu zarzucają, że pracując na rzecz zjednoczonej czy federacyjnej Europy robił to za amerykańskie pieniądze odpowiem tak: Amerykanie, chcąc obronić Europę przed Stalinem, finansowali absolutnie wszystkie ruchy proeuropejskie, choć elita UE w swoim antyamerykaniźmie nie chce do tego się przyznać. Wyjaśnił to brytyjski dziennikarz Richard Aldrich w książce The Hidden Hand, opierając się na ujawnionych przed kilku laty archiwach CIA. Jeżeli Europa zaczęła jednoczyć się dzięki amerykańskim dolarom, czy to znaczy, że ci wszyscy politycy byli tylko narzędziami Waszyngtonu? Paradoksalnie to Waszynton był narzędziem tych wizjonerów. Był to układ wzajemnych korzyści. Stąd, inicjatywa Retingera, trwających do dziś regularnych konferencji bildelbergskich dla elit europejskich i amerykańskich w celu umacniania więzi transatlantyckich. Niewielu pamięta, że w latach 50. Józef Retinger był kandydatem do pokojowej nagrody Nobla.

W ostatnich latach ukazało się kilka ważnych książek i jedna przełomowa publikacja historyczna, które zadają kłam, krzewionym przez endecję i komunistów, wyobrażeniom o Retingerze jako agencie jakichś ciemnych masońsko-syjonistycznych sił. Mam na myśli następujące książki: Grzegorza Witkowskiego: Józef Retinger – polski inicjator integracji europejskiej (2000) oraz Ojcowie Europy. Udział Polaków w procesie integracji kontynentu (2001), Marka Celta Z Retingerem do Warszawy i z powrotem. Raport z Podziemia (2006), Andrzeja Borzyma i Jeremiego Sadowskiego Polscy Ojcowie Europy (2007) oraz Andrzeja Pieczewskiego Działalność Józefa Hieronima Retingera na rzecz integracji europejskiej (2008). W 168 nrze "Zeszytów Literackich" Instytutu Kultury wydanym w Paryżu w 2009 r. opublikowano arcyciekawą pracę dra Władysława Bułhaka pt. Wokół misji Józefa H. Retingera do Kraju, kwiecień-lipiec 1944 r., w której przedstawia on szczegóły groteskowej próby zgładzenia Retingera przez, działających bez rozkazu, oficerów kontrwywiadu AK. Obecnie prof. Jan Zieliński pisze w Szwajcarii biografię Retingera dla wydawnictwa WAB.

Mało kto też wie, że Retinger widząc po wojnie wielkie podziały religijne między muzułmanami, hinduistami oraz chrześcijanami planował zorganizowanie w Delhi w 1960 r. kongresu na rzecz dialogu między religiami. Niestety, choroba nowotworowa pokrzyżowała mu szyki. Planowane kongresy - pierwszy w Delhi i następny w Jerozolimie - nie doszły nigdy do skutku.

Nadszedł czas by przypomnieć wielkiego Polaka i wielkiego Europejczyka, bo wydaje się, że tylko jeden polski polityk o nim pamięta, na szczęście najznamienitszy - Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Kiedy był premierem RP, w mowie wygłoszonej podczas podczas otwarcia VIII Polskich Spotkań Europejskich na Zamku Królewskim w Warszawie 12 maja 2001 r., powiedział tak:

„Szukając dziś podstaw do budowy jedności naszego kontynentu oraz chcąc umocnić polskie dążenia europejskie, przypomnieć należy postać mało znaną, którą można jednak nazwać jednym z Ojców Założycieli zjednoczonej Europy. Polak zawsze wierny wyznawanym ideałom. Większość życia spędził – jak wielu jemu współczesnych – poza granicami naszego kraju. Wiele natomiast dokonał, nie tylko dla Polski, ale i dla Europy. Stał w cieniu wielkich wydarzeń, na które miał jednak przemożny wpływ. Krakowianin z urodzenia, Polak z serca, Europejczyk z wyboru, a polityk i dyplomata z zamiłowania – Józef Hieronim Retinger.(…) M. in. dzięki Retingerowi powstała w 1946 r. Niezależna Liga Współpracy Ekonomicznej, przekształcona później w Międzynarodowy Komitet na Rzecz Jedności Europejskiej… Owocami Kongresu (w Hadze w maju 1948 r.) były: Rada Europy, Ruch Europejski i Europejska Liga Współpracy Gospodarczej, jak również Centrum Kultury Europejskiej w Genewie i Kolegium Europejskie w Brugii. (…) Deklaracja Schumana i powstanie Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali to był widoczny efekt również jego starań.(…) My Polacy potrzebujemy nazwiska, które byłoby symbolem przyczynienia się do budowy zjednoczonej Europy w czasie, gdy jako państwo nie mieliśmy możliwości swobodnego działania na arenie międzynarodowej. (…) Dziś w Polsce potrzebujemy takich ludzi jak Józef H. Retinger, którzy jako <szare eminencje> działać będą na rzecz integracji europejskiej.“

* Jacek Dobrowolski –  poeta, tłumacz, eseista, krytyk teatralny. Publikował m.in. w: “Kulturze” (u St. Grochowiaka), “Współczesności”, “Teatrze”, “Res Publice Nowej”, “Odrze”, “Kontekstach”, “Rzeczpospolitej”, “Gazecie Wyborczej”, “The Journalist’s Handbook”, “The Irish Times”, “The European Quarterly”. Autor tomików poezji Raróg i Partytury, komedii romantycznej Dziewanna, scenariusza filmu Zaćmienie piątego słońca (TVP, 1991). Od 1975 r. tłumacz mistrzów zen oraz artystów teatru m.in. Eugenia Barby, Piny Bausch, Petera Brooka, Ariela Dorfmana, Christophera Hamptona, Ellen Stewart, Roberta Wilsona. Współpracownik BBC od 1989 r. Otrzymał brązowy medal ministra kultury i dziedzictwa narodowego "Gloria Artis" w 2005 r.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Komentarze

You must javascript enabled to use this form

Musisz się zalogować by móc dodać komentarz.
Komentarze wyrażają jedynie opinie ich autorów a nie redakcji.
© 2018 wolnaeuropa.org
Zawartość strony: Andrzej Borzym redakcja@wolnaeuropa.org
Administracja: Tomasz Komorek administracja@wolnaeuropa.org

Ta strona nie jest w żaden sposób związana z RFE/RL, Inc., które nie ponosi
odpowiedzialności za jej zawartość.